sobota, 18 lipca 2015

Rozdział 10 cz.1

*Vic*
Usłyszałam jakiś hałas, próbowałam się podnieść ale ból głowy mi na to nie pozwalał. Rozejrzałam się zdezorientowana po pokoju... Gdzie ja kurwa jestem?! Chyba za bardzo zaszalałyśmy... Zaczęłam szturchać Lily, która spała obok mnie. A gdzie w ogóle jest Ali?! OMG! Nasze mamy Nas zamordują! W końcu otworzyła oczy: - Co jest?- zapytała powoli wstając-Gdzie my kurwa jesteśmy?!- krzykneła rozglądając się po pomieszczeniu. - jesteście w pokoju hotelowym.- powiedział jakiś głos, popatrzyłyśmy się równocześnie z Lily na Charliego opartego o o drzwi łazienki... Czekajcie...Charliego?! - Co tu się dzieje?!-krzyknęłam. Charlie się tylko zaśmiał i ruszył w naszą stronę: - zaraz wam wszystko wyjaśnię, ok?- uśmiechną się szeroko. OMG! niewierze!!! Charlie.stoi.obok.mnie.! mówi do mnie!!! Pisnęłam nie kontrolując przypływu radości, przytulając się do Lily, która również była zadowolona. Do pokoju wparował zdyszany a zarazem zdesperowany... Leo?! - Ali ma strasznego kaca i...- nie zdążył dokończyć bo mu przerwałam szybko zrywając się z łóżka: - Gdzie ona jest?!- zapytałam zdesperowana.Gdy powiedział,że obok szybko się zerwałam i ruszyłam do pokoju obok. Zaczęłam pukać do drzwi łazienki- Ali, otwórz do ja...- po chwili drzwi się uchyliły i mogłam wejść do środka. Zobaczyłam Al... była cała zapłakana. Dopiero teraz zauważyłam,że jestem ubrana w samą koszulkę i majtki. Jak to możliwe?! - Cholernie mi niedobrze...- powiedziała Al, która za sekundę klęczała przy kiblu... Popatrzyłam się na Chłopców i Lily, którzy się temu przyglądali. -Moglibyście przynieść nasze rzeczy?- skierowałam się do chłopców, którzy tylko pokiwali głowami- I coś na ból głowy- dodałam gdy wychodzili już z pokoju. Przykucnęłam obok Al, która usiadła na podłodze i zaczęła płakać. Li zrobiła to samo.
-Mama mnie zabije jak zobaczy mnie w takim stanie...- zaczęła desperacko płakać wtulając się we mnie. Ale przypał... Jak my się tu w ogóle znalazłyśmy?! Po chwili do pokoju wpadli chlobcy trzymający nasze rzeczy: sukienki, buty, torebki i ...staniki?! Ja pierdole!!! Czy my się z nimi przespaliśmy?! Czy co?!- Jak my się tu znalazłyśmy?!-krzyknęła Lily- I dlaczego jesteśmy w samych koszulach?! Może nam to wytłumaczycie?!- krzyknęła jeszcze bardziej wkurzona.
- Ooo... widzę, że nic nie pamiętasz a szkoda! Bo na twoim miejscu bym spalił się ze wstydu.- powiedział Charlie a mnie zamurowało... Co my takiego zrobiłyśmy, że mówi to tak oschle?- Zobaczycie na swoich telefonach, a teraz się ubierzcie to zabierzemy Was na śniadanie i wszystko wam wyjaśnimy- powiedział już trochę milej Chals i zamkną drzwi od łazienki. Co my takiego zrobiłyśmy?!! Al znowu zaczęła wymiotować a Lily starała jej się zrobić kucyka, a ja nadal siedziałam w tym samym miejscu. W końcu się zerwałam i zaczęłam się przebierać.

*W pokoju*
- Ej Charlie o co chodzi?! Czemu się tak wkurwiłeś?- zapytał zdezorientowany Leo. I siadł na łóżku obok swojego przyjaciela.-Dobrze,że nie spałem z Vic- powiedział sam do siebie Leo.
- To nie o to chodzi...Po prostu ygh! Nie ważne kiedy indziej ci powiem...- powiedział Charls.
- A tak w ogóle... Czemu Vic i Lliy są w twoich koszulkach?- zapytał poruszając znacząco brwiami- Czy ja o czymś nie wiem?- Leo szturchną przyjaciela zaczepnie. ,,OMG! A on tylko o jednym'' pomyślał Melody i westchną. - Ogarnij się! Do niczego nie doszło! Po prostu stwierdziłem,że będzie im wygodniej...- powiedział niepewnie Charlie, a Bars tylko mrukną- No co mi tu mruczysz?! Przecież bym ich nie wykorzystał!- krzykną Melody- A tak w ogóle sama się rozbierała ja jej nie zmuszałem!- dodał na swoją obronę. Leo zaczą się śmiać.

...

wtorek, 14 lipca 2015

Rozdział 9

*narracja 3-osobowa*

Lily sięgnęła po butelkę i położyła ją na środku kułka, które utworzyli siadając po turecku na podłodze.Pierwsza kręci Lil, wypadł jej Chals. A dziewczyny tylko zachichotały, wybrał prawdę.
-Lubisz lody?- Li podniosła jedną brew, ledwo powstrzymując się od śmiechu.
-Zależy w jakim znaczeniu-uśmiechnął się głupawo, a wszyscy zaczęli się śmieć.
-We wszystkich znaczeniach- lily uśmiechnęła się chytrze. Wszyscy zaczęli się w niego wpatrywać z ciekawością. 
- Lubię lody we wszystkich znaczeniach- uśmiechną się dumnie, a dziewczyny tylko zamruczały. Zakręcił butelką, wypadła Al, która wybrała prawdę.
- Przedstaw się i swoje koleżanki- uśmiechną się a dziewczyny były zawiedzione tak mało ,,interesującym-dla nich-pytaniem'' .
-Jestem Alice, dla przyjaciół Ali i mam 15 lat. To jest Victoria- wskazała na Vic, która w tym momencie zaczęła robić seksowne pozy- ma tyle samo lat co ja. A to jest Lily- pokazała na li- jest o rok starsza. Wszystkie mieszkamy w Sheffield.- odpowiedziała z entuzjazmem, zakręciła butelką, wypadła Vic, która wybrała wyzwanie. Wszyscy tylko zrobili ,,uuuu''.
-Pocałuj osobę z tego pokoju o której kiedykolwiek myślałaś pod kontem erotycznym- Al uśmiechnęła się chytrze. Vic na chwilę się speszyła ale za chwilę odwaga jej wróciła. Al szybko wyciągnęła smartfona i zaczęła nagrywać. Vic pewna siebie przysunęła się do Leo i go namiętnie zaczęła całować, siadła mu na kolana i zaczęła bawić się jego włosami nie odrywając się od ust chłopaka. Leo był w takim szoku, że nie mógł jej odrzucić ale zaraz oprzytomniał i chciał się od nie oderwać ale ona oplotła swoje nogi wokół jego tali. Po sekundzie się od niego oderwała bo brakowało jej tlenu i popatrzyła się na niego zwycięsko oblizując wargę.- Zabierzcie ją ode mnie!- krzykną w desperacji, a dziewczyny wybuchnęły niekontrolowanym śmiechem turlając się po podłodze. Charlie po chwili do nich dołączył ale postanowił wyswobodzić przyjaciela odrywając od niego Vic, która tym faktem nie była zadowolona. ,,Ale one się naćpały'' powiedzieli do siebie równocześnie Charlie i Leo.W tym samym momencie do garderoby wszedł menadżer BAM: - Co tu się dzieję?!- pyta obużony.Chłopcy szybko wstali i wyszli z garderoby aby wszystko mu wyjaśnić. -Możemy je wziąść ze sobą do hotelu?- zapytał Leo- Widzisz w jakim są stanie! Nie możemy ich tak zostawić!- dodał Chals, menadżer pokręcił głową.
-Wiecie, że ja powinienem to zgłosić jeśli one coś wzięły?- zapytał ich.
- Nie rób tego!Zrób to dla Nas!- powiedział Leo z desperacją w głosie
-A gdzie one będą spały?- zapytał ich menadżer.
- No z nami!- krzyknęli równocześnie zirytowani. 
- Co ja się z wami mam...- westchną zrezygnowany- Tylko żadnych numerów!- pogroził im palcem- Nawet nie myślcie o niczym więcej niż spanie w jednym łóżku! Bo jak Was przyłapie to zadzwonie do rodziców i wszystko im opowiem.- powiedział groźnie. Chłopaki tylko pokiwali głową w zrozumieniu i weszli do garderoby gdzie zastali śpiące dziewczyny na kanapie. Ochroniarze pomogli przenieść dziewczyny do ich samochodu. Charls wzią Vic na kolana a Leo Lily, Al leżała-spała-siedziała między nimi. Gdy tylko się usadowili:
- Ja nie biorę Vic! Wolę nie ryzykować,że się w środku nocy obudzi i zacznie mi nie wiadomo co robić!- krzykną przerażony Leo.Charlie się tylko zaśmiał na jego słowa
-No bardzo zabawne! Ona naprawdę mnie przeraża! Weź! obudzi się w nocy i zacznie mnie macać!- Charls zaśmiał się i uciszył Leo by nie obudził dziewczyn. 
- Ok, Ok to ja wezmę Lily i Vic a ty Ali. Może być?- zapytał rozbawiony. Leo pokiwał tylko głową. Gdy dotarli do hotelu nie odbyło się bez pomocy ochroniarzy.

*pokój hotelowy Charliego*
Dziewczyny leżały na łóżku a Charlie grzebał w swoich rzeczach szukając dwóch  koszulek, bo stwierdził,że dziewczyny powinny spać w czymś wygodnym. Wybrał dwie białe luźne podkoszulki i położył je na łóżku. A sam zaczą się rozbierać by się przebrać, chyba nie zauważył, że Lily się obudziła i zaczęła go nagrywać. Gdy został w samych bokserkach Lily już się nie powstrzymała i zaczęła się głośno śmiać. - Co ty robisz?!-powiedział dość głośno oburzony Charls, szybko wciągając na siebie spodenki. - Oglądam striptiz, ale nie licz,że ci zapłacę bo to było huj*we! - odrzekła Li zadowolona i znowu zaczęła się śmiać, na co Charls tylko prychną i założył koszulkę. -Masz- żucił w nią koszulką- przebierz się będzie ci wygodniej spać- powiedział Charlie, na co Lily się tylko uśmiechnęła.- Pomożesz?- zapytała gdy nie mogła ściągnąć z siebie koszulki.Charlie niepewnie do niej podszedł i jej pomógł. Li rozpieła spodnie i czekała aż Charlie jej je ściągnie.- ściągniesz?- rzuciła seksownie Li, chłopak niepewnie pociągną za materiał i je ściągną.-Teraz ci się podobam?- zapytała puszczając mu oko. Była ubrana w koronkową czarną bieliznę. 


Li widząc jego niepewność siadła na niego okrakiem łapiąc go za jego ,,skarby'' . - A teraz?-zapytała zadziornie, Charlie tylko wciągną szybko powietrze czując, że ściska jeszcze mocniej. Dziewczyna rzuciła go na łóżko i zaczęła namiętnie całować, Charlie oderwał ją od siebie.
- Przestań się wydurniać i się ubierz!- warkną mając dość tej chorej sytuacji. Nie to, że lily mu się nie podoba ale nie chce jej wykorzystać bo ona pewnie z tego i tak nic nie będzie pamiętać. Gdy chłopak zauważył,ż dziewczyna nie zamierza się ubrać tylko bawi się swoim ...stanikiem?! - Co ty robisz?!- zapytał zdezorientowany. - ściągam stanik?- zapytała z ironią- sypiam bez stanika- dodała poruszając znacząco brwiami, a Charlie zrobił tylko facepalm i westchną zrezygnowany, stwierdził,że jej pomoże i po chwili była już w koszulce. -A co z Vic?- powiedział cicho sam do siebie. Westchną i podszedł do niej z koszulką, siadł delikatnie na niej okrakiem zaczą ściągać koszulę następnie uporał się ze spodniami.- Ona też śpi bez stanika- oświadczyła Li wyglądając znad telefonu, którym nagrywała całą sytuację. - OMG! weź to wyłącz!!- warkną już mega wkurzony chłopak, na co Lily tylko zaczęła się śmiać. - No ściągasz jej stanik czy nie? Powiem ci w sekrecie, że Vic ma z Nas  największe i najładniejsze piersi- puściła do niego oczko. - To sama ją rozbierz! To twoja przyjaciółka!- rzucił Charlie. - Nie będę macać swojej przyjaciółki!- powiedziała Li, na co Charls tylko westchną. Był ciekawy tego co powiedziała Li więc ściągną z niej stanik, popaczał się chwilkę i założył na nią koszulkę a Li się tylko skręcała ze śmiechu. - Wiedziałam, że będziesz chciał sprawdzić! Zboczeniec!- krzyknęła dziewczyna, Vic tylko się przewróciła na drugi bok. ,,OMG! Zwarjuję!'' pomyślał Charls i opadł na łóżko.
- śpij!- szepną chłopak. Zaczą odpływać gdy poczuł czyjeś ręce na sobie, otworzył oczy. Vic się w niego wtuliła. - Pewnie ma jakiś sen erotyczny- szepnęła Li chichocząc pod nosem.Włączyła kamerę.
- połóż jej rękę na tyłku to się dowiesz o kim- powiedziała dziewczyna.
- A jak to zrobię pójdziesz spać?- zapytał zrezygnowany. Li zgodziła się więc Charls delikatnie położył rękę na jeden z jej pośladków, nic, więc mocniej je ścisną. Vic tylko mruknęła coś typu ,, Leo, gdzie z tymi łapami?''. Li zaczęła się śmiać jak głupia, Charls razem z nią. Gdy przestali się śmiać szybko zasnęli z ,,nadmiaru wrażeń''.


sobota, 11 lipca 2015

Rozdział 8

*Vic*
Zaczęłyśmy się przygotowywać. Malować paznokcie, nakładać make up i układając fryzury przy tym się wygłupiając. Humor nam dzisiaj cały dzień towarzyszy :) Byłyśmy gotowe o 18.48 :D Wyglądałyśmy po prostu ,,WOW''. Każda z Nas miała jakiś element z ,,paskami''.

Wzięłyśmy swoje rzeczy i zeszłyśmy do kuchnii, która również była zaskująco duża i ładnie urządzona :) Na blacie zastałyśmy karteczkę z napisem ,,kolację znajdziecie w lodówce, buziaki mama'' Lily zajrzała do lodówki i wyjeła z niej wielką miskę ,,spagetti'' Podzieliłyśmy się, zagrzałyśmy w mikrofalówce i zjadłyśmy. Zerknęłam na zegarek 19.03,poszłam jeszcze tylko do łazienki i wyszłyśmy z domu kierując się w stronę areny O2. OMG! Jak się cieszę!! :D  Po pół godzinnej podróży byłyśmy już pod areną. Za każdym razem kiedy ją widzie zachwycam się...
Podeszłyśmy do kas gdzie już czekały tłumy fanek, dałyśmy bilety i weszłyśmy do środka. Oczywiście musiłyśmy jeszcze pójść do łazienki bo Ali zachciało się siku! -_- Jak zawsze w odpowiednim momencie. Gdy już skończyła popatrzyła się na mnie myjąc ręce:
-To co próbujemy?- popatrzyłam się na nią pytającym wzrokiem- No narkotyków!.
-Aaa... Ale nie mam... Ma któraś banknot?- popatrzyłam się a nie, a one zaczęły szukać w torebce, Ali ma :) Wyciągnęłam z plecaka foliową saszetkę i wysypałam ostrożnie proszek na umywalkę. Banknotem podzieliłam działkę na trzy i zwinęłam papierek w rurkę.- To która pierwsza?- powiedziałam wesoło, spojrzały po sobie niepewnie- Pieprzyć to!- Krzyknęła Lily i przejeła ode mnie rulonik, podeszła do umywalki i wciągnęła proszek. -Woho!- krzyknęła. To samo zrobiłam ja i Al. Wziełśmy duże łyki napoju z procentami i się skrzywiłyśmy.Wyszłyśmy z łazienki i ruszyłyśmy pod scenę, przepychając się pośród napalonych 12-latek. Koka zaczyna działać bo czuję jak mnie energia rozpiera od środka.  Gdy chłopcy weszli na scene zaczęłyśmy skakać razem z tłumem i piszczeć. Byłyśmy przy samej scenie więc mogłyśmy dokładnie się przyjrzeć chłopakom. Oni są tacy boscy!!! *o* Po 20 min. koncertu wyjęłam z plecaka butelkę alkoholu i wzięłam dużego łyk skrzywiłam się i podałam dziewczynom dalej skacząc i piszcząc. Taki schemat powtórzył się 3x i stwierdziłam,że trzeba zostawić na później więc schowałam alkohol do plecaka. Chłopcy zaczęli śpiewać ,,Beautiful''! 

 Miałam wrażenie,że cały czas zerkali w naszą stronę. Czyżby widzieli jak piłyśmy alkohol? Skąd mogli wiedzieć,że to alkohol? Nie, po prostu mi się wydaje... Koncert skończył się kilka minut po 23 :D Ale to jeszcze nie koniec! Weszłyśmy za scenę, szukając garderoby chłopców, pewnie nie jesteśmy jedyne które chcą fotki ^-^ Gdy weszłyśmy do garderoby wokół chłopców już stało stado fanek, więc stwierdziłyśmy, że poczekamy na kanapie, która stała w rogu garderoby.  Nie było widać nas zza tych tłumów a sam tłum też nie był nami zainteresowany więc wyciągnęłam butelkę i zaczęłyśmy pić wygłupiając się i śmiejąc. Gdy zostało już tylko kilka fanek schowałyśmy butelkę. A ja podeszłam do Leo żucając mu się od tyłu na szyję - mogę zrobić sobie z tobą zdjęcie?- szepnęłam mu seksownie do ucha. Wtedy nie panowałam nam sobą, nie kontrolowałam tego co robię i co mówię. Widziałam jak się speszył moim gwałtownym ruchem, ale pokiwał twierdząco głową. Wyciągnęłam telefon i zaczęliśmy robić sobie selfie. Zrobiliśmy chyba sobie z 5 zdjęć. Dziewczyny przyglądały się temu i tylko się śmiały. Posłałam im spojrzenie typu ,,No co?!''.  potem Lil zrobiła sonie zdjęcia z Chalsem. Al wogóle nie chciała, więc wróciłyśmy na sofę i zaczęłyśmy dopijać resztki alkholu. OOŁ! Chłopcy zaczli się paczać, gdy w garderobie zostaliśmy tylko my.Podeszli do nas lekko speszeni i zdziwieni. - Nie powinnyście już iść?- zapytał Chals bacznie się na Nas patrząc.
- A co ty w ogóle robicie?!- oburzył się Leo gdy zobaczył jak Al pije z gwinta alkohol. Popatrzyłyśmy się na siebie jakbyśmy się przestraszyły i wybuchnęłyśmy śmiechem.
- Pijemy?!- zapytałam przez śmiech- Też chcecie? Ale chyba już nic nie zostało...- dziewczyny na moje słowa równocześnie zrobiły ,,Oooo'' Al zaczęła mi grzebać w plecaku, wyciągnęła foliowe opakowanie, popatrzyła się na Nas pytająco a my energicznie pokiwałyśmy głowami szeroko się uśmiechając. -Hej, hej! Co wy robicie?! Nie powinieneście Tego brać!- krzykną oburzony Chals- I tak jesteście już dobrze wstawione!- dodał Leo. Powoli wstałam i seksownie podeszłam do Leo
-A co zabronisz mi?- szepnęłam mu na ucho, wzdrygną się - No dawaj! Obiecuje,że nie będę się stawiać!- szturchnęłam go w ramie. Popatrzyłam na dziewczyny które tylko rozbawione sie na mnie paczały. Al chyba się już nie powstrzymała bo wyjeła banknota,wysypała proszek i podzieliła na trzy. Podeszłam do niej i po kolei wciągnęłyśmy kokę.
Jedyne co jeszcze pamietam to to,że Lily zaproponowała grę w butelkę. A potem film się urywa...

 ***






piątek, 10 lipca 2015

Rozdział 7

 *Vic*
Dzisiaj spało mi się dobrze. Obudziłam się o 8.30, czyli tak jak w każdą sobotę. Ale się cieszę! Wieczorem koncert BAM, nawet dzisiaj mi się śnili! Napisałam do dziewczyn abyśmy spotkały się o 10 pod centrum handlowy na zakupy :) Podeszłam do szafy i wybrałam luźne dresy i krótką bluzkę.
Napisałam do Al esa aby ubrała się sportowo. Wykonałam poranne czynności i zeszłam na dół gdzie czekała na mnie mama ze śniadaniem, podeszłam do niej i się przytuliłam szepcząc cicho ,,dziękuję!Jesteś najlepsza'' Mama uśmiechnęła się:
- W następny weekend przyjeżdża tato z Jamie'm - uśmiechnęła się promiennie. -Bardzo się cieszę, już 2 miesiące ich nie widziałam.- również się uśmiechnęłam. Tata wyjechał z moim bratem do USA, tata do pracy a Jamie na studia. Tęsknię już trochę za nimi...Siadłam przy stole i zaczęłam jeść śniadanie. Gdy skończyłam pożegnałam się z mamą, napisałam esa do Chris'a, wzięłam plecak i wyszłam z domu. Pod centrum byłam o 9.43, idealnie :) Wyjęłam telefon i zaczęłam się nim bawić. Po chwili ktoś do mnie dołączył szturchając mnie w ramie. Chris. Zaczą pewnie siebie:
-Siema- uśmiechną się szeroko- Jak leci?- puścił mi oczko.
- Hej- uśmiechnęłam się- Sorki nie mam czasu na pogaduchy, bo jak już ci wspominałam idę z dziewczynami na zakupy... Masz To?
- Yhy,może zejdźmy z widoku hmm.?- powiedział wesoło i pociągną mnie za rękę w stronę parku, który był nie daleko, stanęliśmy pod drzewem.- Daj plecak. Ja ci to włoże do plecaka, a ty w tym czasie zasłoń mnie, okay?- pokiwałam twierdząco głową i zrobiłam to o co mnie poprosił. Zobaczyłam jak w moją stronę zaczęła iść jakaś ruda dziewczyna. Lily! O cholera! Ona nie może go zobaczyć! -Hejj- rzuciła się na mnie radośnie- Czemu tu stoisz miałaś czekać pod centrum- już miałam jej coś mówić, gdy zauważyłam Chrisa obok mnie. No to mamy niezręczną sytuację... 
- Ooo...Hej Lily, nie wiedziałem że się przyjaźnisz z Vic- uśmiechną się szeroko. No i będę musiała jej wszystko wytłumaczyć...
- Yh... No tak już z pół roku- powiedziała dumnie- A wy jak się poznaliście? Bo nie widziałam was wcześniej...- Ygh! Ona i ta jej ciekawość! No nie i Al tu brakowało! Blondi podbiegła do Nas i się przywitała. - no to ja już pójdę. Miłych zakupów dziewczyny, tylko nie wydajcie wszystkich kieszonkowych!- rzucił żegnając się z nami. Podszedł do mnie i mnie przytulił...LOL?! Uśmiechnęłam się tylko nieśmiało a on znikną za drzewami.- O co tu chodzi?!- w końcu powiedziała poirytowana Alice. 

Dopiero teraz zauważyłam, jak Al świetnie wygląda. Miała na sobie sweet szorty i luźną różową bluzkę. Wyglądała ślicznie! Lily również była ubrana sportowo,chyba Al do niej napisała :) Ślicznie wyglądają jak zawsze. A jak ta ofiara losu... No cóż.Na mojej twarzy pojawił się grymas. -Czemu rozmawiałaś z Chrisem?!- warknęła Ali, która była zła na mnie, że nic nie odpowiadam. Powiedzieć jej? Westchnęłam zrezygnowana. 
- Chodźcie usiądziemy na trawie i wam wszystko wyjaśnie- pociągnęłam Al za rękę bo zapewne by się nie ruszyła, usiadłyśmy a ja zaczęłam Lily opowiadać o Chrisie, bo  jej o nim nie mówiłam. - No rozumiem, ale po co się z nim dzisiaj spotkałaś?- zapytała Lily
-Yyy...Bo wiecie...- nie wiedziałam jak zacząć- Pomyślałam,że może wy też byście chciały spróbować i załatwił nam dwie działki koki...- popatrzyłam się niepewnie na dziewczyny, Lily wyraz twarzy wyrażał zdziwienie i przerażenie, a Al nic...Była zawiedziona mną?-Miał jeszcze wziąść jakiś alkohol ale nie mam pojęcia w końcu co...Raz się żyje nie? Spróbować zawsze można, nie? Jak nam się nie spodoba to nie będziemy więcej brać i już- uśmiechnęłam się, ale nadal ich nie przekonałam- No dziewczyny! Zabawmy się! Żebyśmy potem nie żałowały,że nigdy nie spróbowałyśmy!- Krzyknęłam- No chodźcie tu do mnie- i się przytuliłyśmy, chyba je przekonałam, Uff.! Zajrzałyśmy ciekawe do mojego plecaka. Były tam dwie małe saszetki z białym proszkiem i...Tequila?! Wszystkie zrobiłyśmy takie ,,Wohohł!''! Zaczęłam się śmiać a dziewczyny razem ze mną, gdy przestałyśmy się śmiać wstałyśmy i ruszyłyśmy do centrum. Przez cały czas się śmiałyśmy w wygłupialiśmy, przebierałyśmy się i wg. Czy już wspominałam, że je uwielbiam i ze moje życie bez nich by nie miało sensu??! <3 Po zakupach poszłyśmy coś zjeść. Jest już po 14. WOW! Siadłyśmy przy pusty stoliku, opadając z sił na krzesła dalej się głupawo uśmiechając. Zamówiłyśmy sobie po coli i Wielką pizzę! Gdy już tak siedzę to napiszę do Chris'a ,, Hej! Sorry,że tak dziwnie wyszło ale nie mówiłam im o Tym. A tak wg. to dzięki. Ile jesteśmy ci winne? ;)'' Gdy skończyłam pisać sms'a spotkałam się z zaciekawionymi spojrzeniami dziewczyn- No co??- rzekłam wesoło, One sie tylko zaśmiały i wróciły do tego co robiły przedtem.  Woho! Ale się najadłam, ruszać się nie mogę! Ustaliłyśmy, że ubieramy się w Paski. O 16. mamy się spotkać u Lily. Pożegnałam się z dziewczynami i ruszyłam w stronę domu. Gdy wróciłam zastałam mamę krzątającą się po kuchnii więc się przywitałam i powiedziałam, że o 16 jadę do Lil. Poszłam na górę, wzięłam z szafy moją najlepszą bieliznę i poszłam do łazienki wziąść gorący prysznic. Ubrałam się,wysuszyłam włosy, umyłam zęby i wyszłam z łazienki biorąc ze sobą potrzebne mi kosmetyki i lakiery. Stanęłam przed szafą wyjełam wybrane prze ze mnie rzeczy i wszystko schowałam do torby. Przełożyłam alkohol i narkotyki po czym się ubrałam w to co miałam wcześniej. Chyba wszystko... Pieniądze! Podeszłam do mojego schowka i wyjęłam 20 funtów, które powinny mi wystarczyć :) Zeszłam na dół i pożegnałam się z mamą. Pod domem Lil byłam o 15.58 :D Zapukałam, drzwi otworzyła Li, która zaprowadziła mnie do jej pokoju...WOW! Jest śliczny, poprostu brak słów! Od razu widać,
Od razu widać,że Lily nie należy do tych biedny :) Usiadłam na łóżku nadal rozglądając się po pokoju. Poczułam wibracje telefonu. Dostałam sms'a od Chris'a ,,Nic nie jesteście mi winne :) Naprawde! Gdybyście wiedziały ile to kosztowało...Ale nie przejmuj się, wiesz,że ja mam kasy jak lodu :D  Jak bardzo ci zależy to kiedyś mi się odwdzięczysz ale w inny sposób ;)'' No coment. Do pokoju weszła Al. Więc zaczęłyśmy się stroić :)


Ale nie mogę się doczekać!!! <33









środa, 8 lipca 2015

rozdział 6

*Ali*
Gdzie ona jest?! Przyszłyśmy z mamą na kolację a jej  nie ma! Jej mama ciepło nas przywitała i zaprosiła do kuchnii, którą doskonale znam kremowe ściany i meble z ciemnego drewna.
Mała ale przytulna. Usiadłyśmy przy stole który był już nakryty. Nagle do kuchni wparowała Vic, od razu zauważyłam,że coś z nią nie tak...
-Dobrze,że już jesteś- uśmiechnęła się jej mama- idź się przebierz bo zaraz podaję kolację- Vic pokiwała głową i chwiejnym krokiem ruszyła do swojego pokoju, pobiegłam za nią.
-Gdzie ty byłaś?!- krzyknęłam gdy przekroczyliśmy próg jej pokoju.- Nie mów,że z Chrisem!- oburzyłam się.
- No i co jakiś problem?- skrzyżowała ręce na piersi. To nie w jej stylu, nigdy się tak nie zachowywała w stosunku do mnie...
- Czy ty coś brałaś Victoria?!- spytał z lekkim zdziwieniem, pokiwała z zadowoleniem głową.- Wagary, narkotyki... Nie uważasz,że to przesada?- opadłam na łóżko z bezsilności i smutku. Byłam zawiedziona...Myślałam,że Victoria jest rozważna...
 *Vic*
 -Ojeju! spróbowałam narkotyków i już wielki ambaras! Po to się żyje aby próbować!Nigdy się nie zrozumie jeśli się nie spróbuje!-usiadłam obok Al- no nie wkurzaj mi się tu!- przytuliłam się do niej, Wiem,że nie chodzi jej o sam fakt ich wzięcia tylko o to,że zrobiłam to bez niej a zawsze robimy wszystko razem.- No przepraszam...Nigdy więcej nic bez ciebie nie zrobię!- pocałowałam ją w policzek i mocniej przytuliłam, ona się tylko słodko zaśmiała. Czyli miałam rację :) Wstałam i ruszyłam do łazienki popsykać się perfumami bo pewnie nieźle ode mnie capi marychą. Gdy zeszłam na dół Ali już siedziała przy stole jedząc frytki z gyrosem i sosem czosnkowym. Pychotka! Usiadłam obok mamy i wsłuchałam się w pogawędkę naszych mam jedząc przy tym kolację.W końcu mama zaczęła temat: - Bardzo się cieszę,że nasze córki się przyjaźnią. W dzisiejszych czasach ciężko znaleść dziewczynki które byłyby ze sobą tak zżyte jak Vic i Ali- uśmiechnęła się do nas promiennie- Vic jest zachwycona koncertem na który się wybierają.-gdy zobaczyła minę Ali mamy dodała- Ja osobiście się trochę wahałam nad puszczaniem Vic, ale ufam jej i myślę,że powinna się wyszaleć puki ma czas, bo potem trzeba będzie spoważnieć i wziąść się za naukę, ale teraz dziewczynki mogą sobie pozwolić na takie rzeczy. A pani jak uważa?- Ali mamę zatkało, nie wiedziała jak ma się wykręcić i powiedzieć,że Al nie idzie. I oto Nam chodziło! Podrapała się nerwowo po karku - Tak, tak ma pani rację dziewczynki są młode i powinny się wyszaleć ale nauka też jest bardzo ważna!- moja mama pokiwała głową i zaczęły dyskusję. Jej! Zgodziła się! Przytuliłam się do Ali, szybko zjadłyśmy i pobiegłyśmy do pokoju.W przejściu już zaczęłyśmy się tulić, rzuciłyśmy się na łóżko a Al zaczęła mnie łaskotać, zaczęłam piszczeć się śmiać równocześnie
-To teraz jak na przesłuchaniu...Co pani Victorio, pani wyprawiała z Chris'em?- zaśmiała się przestając mnie łaskotać. Opowiedziałam jej wszytko od początku zaczynając od akcji tego zboczeńca, po słowa Belli. Ali mnie wysłuchała i jedynie co od niej usłyszałam to ,,WOW''. Gdy oprzytomniała stwierdziła,że lepiej się trzymać od Chris'a z daleka. Postanowiłam jej nie wspominać o tym, że na koncert wezmę narkotyki. Zrobiłyśmy jeszcze sobie selfie i Ali zeszła na dół by z mamą wrócić do domu.
Gdy się już umyłam i przebrałam napisałam sms'a do Chris'a ,, Spotkajmy się jutro przed centrum handlowym o 9.45. Ok?'' Położyłam się na łóżko a po chwili przyszła odpowieć, pisaliśmy potem ze sobą jeszcze pół godziny.

Może Al ma rację... Lepiej się trzymać od niego z daleka...

wtorek, 7 lipca 2015

Rozdział 5

*Vic*

Czemu ja w ogóle zaczęłam płakać?! Czemu ja jestem taka słaba?! Szybko oprzytomniałam gdy zrozumiałam, że się do niego przykleiłam i moczę mu bluzkę.W jego ramionach czuję się bezpiecznie, a jego perfumy naprawdę mi się podobają, ale... Odskoczyłam od niego wycierając sobie łzy rękawem. - Wszystko w porządku?- zapytał z troską w głosie.
- Tak, wszystko okay- powiedziałam niepewnie. Spojrzałam na telefon, za 15min. będzie dzwonek, a ja wyglądam pewnie jak potwór.- Po co chciałeś się spotkać?- zapytałam
- Chciałem cię znowu zobaczyć i porozmawiać- uśmiechną się szeroko. On ma taki piękny uśmiech... aż kolana miękną.Westchnęłam cicho i lekko się zarumieniłam.
-muszę poprawić sobie makijaż.Zaczekasz na mnie? to potem jeszcze pogadamy, ok?- uśmiechnęłam się lekko przechylając głowę. Pokiwał głową, uśmiechną się szeroko i usiadł na pobliską ławkę. A ja ruszyłam w stronę najbliższej łazienki. Wyciągnęłam z torebki kosmetyczkę, którą zawsze noszę przy sobie. Wyglądam okropnie! Naprawdę szanuję i podziwiam go za to,że powstrzymał się od śmiechu. Włosy mam we wszystkie strony, a tusz jest na całej mojej twarzy! Szybko poprawiłam wszystkie niedoskonałości, schowałam kosmetyczkę i ruszyłam w kierunku z którego przyszłam. Chris siedział na ławce bawiąc się swoim telefonem.Siadłam koło niego, nic. Odchrząknęłam znacząco, popatrzył się na mnie i uśmiechną. Zadzwonił dzwonek. Cholera! Chciałam już wstawać, gdy złapał mnie za rękę- Gdzie idziesz?- zapytał rozbawiony. A gdzie się idzie po dzwonku?! -No chyba na lekcje, nie?- zapytałam retorycznie. Zaśmiał się jakby w tym co powiedziałam było coś śmiesznego. Złapał mnie za rękę i pociągną w stronę wyjścia.-Co robisz?!- zapytałam juz lekko zdenerwowana
-Mieliśmy porozmawiać, prawda? A tutaj nie możemy zostać, bo mogą nas przyłapać- oświadczył. Że co?! Mam iść na wagary??! Nigdy nie byłam na wagarach!! Gdy zobaczył moją minę zapytał - Nigdy nie byłaś na wagarach?- pokręciłam głową. Mineliśmy już bramę szkoły. - Gdzie idziemy?- zapytałam zaciekawiona.Skręciliśmy w prawo.Dopiero zauważyłam,że cały ten czas trzymał mnie za rękę. - To Nasza, moja i moich znajomych miejscówka, gdzie chodzimy na wagary.- popatrzył się na mnie i szeroko uśmiechną. No to ładnie... Napisałam sms'a do Ali : Powiedz, że się źle poczułam i wróciłam do domu. Dzięki!. Zaczęliśmy wchodzić... Po most?! WTF?! Koło ściany stała kanapa.
Całe szczęście nikogo z jego znajomych nie było... Niepewnie siadłam na kanapę koło Chris'a.- To... o czym chciałeś pogadać?- popatrzyłam się na niego.On tylko wzruszył ramionami i schylił się do swojej torby z której wyciągną... skręta??! On coraz bardziej mnie zaskakuje. Zapalił jointa i zaciągną się... Popatrzyłam się na niego zaskoczona a zarazem przerażona, gdy zobaczył moją minę spytał 
- Chcesz? potrafi odprężyć. spróbuj- podsuną w moją stronę, a ja się chwilę wahałam...A pierdole, raz się żyje! Wzięłam od niego jointa i się nim zaciągnęłam. Wohoho! Zaczęłam kaszlać a za chwilę się śmiać, oddalam mu marihuanę i dalej się śmiałam. Ale z czego?! Nigdy tego nie zrozumiesz jeśli nie spróbujesz...Zaczęliśmy gadać jakieś bez sensowne rzeczy, w między czasie paląc towar. - Kiedy to przestanie działać? Bo muszę się spotkać z przyjaciółką na kolacji.- zapytałam przez śmiech.  Popatrzył się na mnie z udawanym przerażeniem - To ty jesteś lezbijką?- zaczą się śmiać.
- Coo? Nie! To po co bym tu z tobą siedziała, gdybym już mogła być z ,,moja ukochaną- zaczęłam się śmiać, ale zaraz zrozumiałam co palnęłam. Mimo działania marihuany, zaczerwieniłam się, OMG!!! Co ja zrobiłam?!  On nadal się śmiał, całe szczęście! Postanowiłam zmienić temat- A z kąt wziąłeś?- popatrzyłam się na niego.
- A co? Chciałabyś jeszcze?- póścił do mnie oczko.Pokiwałam potwierdzająco głową.
-Ale też marihuany czy czegoś innego?- przestał się śmiać i spoważniał.
- Yh. no nie wiem... a co polecasz?- zaśmiałam się.
- to może kokainę? Wciąga się ją nosem. ile ci potrzeba? działkę? dwie?- popatrzył się na mnie a ja nie wiem co odpowiedzieć...
- yyy... no nie wiem...bo chce je wziąść (narkotyki) na koncert dać spróbować przyjaciółkom aby się lepiej bawić, więc nie wiem ile nam tego trzeba, nie znam się- uśmiechnęłam się niewinnie.
- Okay to załatwione, dwie działki wam wystarczą- uśmiechną się szeroko- Coś jeszcze byś chciała? jakiś alkohol?- puścił mi oczko. 
-  Yhy. tylko nie wiem co... coś nie za mocnego ale żeby dało kopa- zaśmiałam się. To poszalejemy z dziewczynami! nie mogę się doczekać! 
Usłyszałam kroki, za nami pojawiła się blondynka.Można stwierdzić,że to taki typowy plastik.Mocny makijaż, wysokie szpilki i niewyparzony język...
- Co ona tu robi?!- warknęła w stronę Chris'a. Popatrzyłam się speszona na Chris'a- Wyluzuj Bella! - rzekł wesoło. Poczułam się tu niechciana. Wstałam niepewnie i szepnęłam cicho w stronę Chris'a - To ja już pójdę, zgadamy się później- i się odwróciłam ruszając w drogę powrotną. 

Oddalając się usłyszałam tylko ,,Czy zamierzasz tu przyprowadzać każdą zabawkę, którą zamierzasz zaliczyć?! Pamiętaj,że...'' więcej nie usłyszałam... Trochę mi się przykro zrobiło,że jestem jego ,,zabawką'' i wychodzi na to, że nie pierwszą! Ale może to nieprawda? YGH! Kogo ja próbuje oszukać?...

piątek, 3 lipca 2015

Rozdział 4

*Vic*

Gadałyśmy jeszcze chwilę a potem się pożegnałyśmy a ja ruszyłam w drogę powrotną do domu. Gdy wsiadłam do autobusu odblokowałam telefon i wysłałam sms'a do Chris'a ,,Wracam właśnie od przyjaciółki obgadywałyśmy właśnie koncert na który się wybieramy :) jaką lubisz muzykę?''. Mam nadzieję, że odpisze. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Może się z nim zaprzyjaźnię? Ygh! skończ o nim myśleć! Autobus się zatrzymał, wysiadłam z pojazdu i ruszyłam w kierunku domu. Weszłam do środka i ruszyłam w stronę kuchnii. W kuchni zastałam mamę, która coś czytała, przywitałam się i przedsawiłam jej swój plan.Po długich błaganiach namówłam ją. Wyszła z kuchnii wykonać telefon. A ja stwierdziłam, że jestem głodna jak wilk! Wyciągnęłam z lodówki potrzebne składniki i zaczęłam robić omlet. Gdy zjadłam posiłek i popiłam zimna colą prosto z lodówki pobiegłam na górę. Wyciągnęłam z szafy piżamę i czystą bieliznę po czym poszłam do łazienki. Wzięłam gorący prysznic przy tym się relaksując, ubrałam się i położyłam się do łóżka. Odblokowałam telefon, była nowa wiadomość od Chris'a ,, To zależy, co mi wpadnie w ucho ale głównie rock. A ty?''. Od razu mu odpisałam przy tym uśmiechając się od ucha do ucha. Długo jeszcze pisaliśmy, aż kciuki zaczęły boleć, więc się pożegnałam. Zerknęłam na godzinę... 00.48??! To ja z nim 4 godziny pisałam??! OMG! To poszaleliśmy... Byłam zmęczona więc od razu zasnęłam.

*Alice*
Obudził mnie dzwonek budzika. Posłusznie wstałam z łóżka wiedząc, że jak będę się ociągać to się spóźnię... Pościeliłam łóżko i podeszłam do szafy. Dzisiaj moja kolej wybierania!- zaśmiałam się. Trzeba Vic ładnie ubrać, a inaczej jej nie przekonam. Wybrałam kremowy bralet, krótkie szorty, brązowy sweter. Napisałam sms'a po czym wzięłam czystą bieliznę, ubrania i  ruszyłam do łazienki.
Wykonałam poranną toaletę, zrobiłam lekki makijaż i związałam włosy w słodkiego warkocza. Wyszłam z łazienki, wzięłam swoją torbę i skierowałam się do kuchnii.Gdzie jak zawsze nie zastałam żywej duszy. Rodzice już są w pracy... Tsa...Wyjęłam z lodówki mleko i zrobiłam sobie płatki. Wsadziłam naczynia do zmywarki i ruszyłam do szkoły. Mam nie daleko więc codziennie wykonuję sobie taki spacerek :)Po 15 min. byłam już pod bramą, gdzie postanowiłam poczekać na Vic, która nie będzie zadowolona... Ale potem będzie mi jeszcze dziękować! Wzięłam telefon i zaczęłam się nim bawić... Coś długo jej nie ma. Zaczynam się rozglądać. Napiszę sms'a. Mija kolejne kilka minut... Jest! Widzę ją! Wygląda zajebiście! 100x lepiej niż ja!Podbiega do mnie wyraźnie
wkurzona. - Zabiję cię- mówi wściekla, przy tym niezgrabnie poprawiając szorty.
- oj! nie marudź! Chodź na lekcję bo się spóźnimy!- pociągnęłam ją,a ta tylko fuknęła coś pod nosem. Idąc czułam na sobie mnóstwo oczu. Ale czego się nie robi dla dobra przyjaciółki? Zaczynamy wchodzić po schodach a chłopcy za nami tylko mruczą gapiąc się nam na tyłki! Ygh! Przecież one nie są takie krótkie! Mamy sweterki! Oni chyba naprawdę nie widzieli dziewczyny w bieliźnie! OMG! Jakoś to wytrzymam :) Weszłyśmy do klasy matematycznej i usiadłyśmy w swojej ławce. Lekcja nie odbyła się bez spojrzeń nauczycielki... Zadzwonił dzwonek, Nareszcie!
 Wyszłyśmy z klasy.

*Vic*
 Zabiję ją! Wyglądam jak jakaś ladacznica! Wszyscy chłopcy się tylko odwracają i pogwizdują! Jeszcze ta nauczycielka! Po matematyce, mamy biologię. Poszyłyśmy pod klasę. Poczułam wibrację, wyjęłam telefon, dostałam sms'a od Chris'a ,, Czekam na ciebie o 1o pod Historyczną :)'' Uśmiechnęłam się do siebie. Może mnie polubił? Weszłyśmy do klasy. Jeszcze tylko biologia i Fizyka a potem Chris... Ali tylko cały czas zerkała w moją stronę a ja jej posyłałam spojrzenie typu ,, No co kurwa?!'' Od wróciła wzrok, myśli, że jej tak łatwo wybaczę te szorty?! To się grubo myli! Foch musi być!  Dwie lekcję szybko mi minęły na rozmyślaniu o koncercie. I stwierdzam, że nie mogę się doczekać! To już jutro! Więc z rana jeszcze pójdę na zakupy z Lili i... Ali. Ruszyłam korytarzem w odpowiednim kierunku. Nagle ktoś mnie złapał za nadgarstek. Odwróciłam się, był to sporo odemnie wyższy licealista. Złapał mnie za tyłek i przygwoździł do ściany. Działo się to tak szybko, że nie zdążyłam zareagować : A Gdzie taka ślicznotka się wybiera?- zaczą szeptać mi do ucha. Zaczęłam się szarpać i krzyczeć o pomoc. Jego ręka powędrowała w Tam to miejsce, zaczęłam jeszcze głośniej krzyczeć. Ktoś go szarpną i pociągną do tyłu rzucając na podłogę. To był Chris. Podszedł do mnie , obejrzał mnie z każdej strony i zapytał się czy wszystko w porządku. Niepewnie pokiwałam głową. Podszedł bliżej i wytarł swoim rękawem moje mokre policzki. Nawet nie wiem kiedy zaczęłam szlochać i znalazłam się w jego objęciach. To była chwila...

czwartek, 2 lipca 2015

Rozdział 3

*Vic*

Leżałam tak na łóżku jeszcze z pół godziny po czy wstałam, przeprałam się w luźny podkoszulek i krótkie spodenki.Po czym ruszyłam w stronę kuchni gdzie czekała na mnie mama z obiadem. Przytuliłam ją na powitanie i usiadłam przy stole. Uwielbiam mamy kuchnię!Gotuje świetnie! Dzisiaj były pierogi ze szpinakiem i serem żółtym. Pyszotka...^-^ Po zjedzonym posiłku podziękowałam mamie za obiad i pocałowałam w policzek. Pobiegłam na górę do swojego pokoju. Gdzie zaczęłam wyciągać zeszyty z torby i odrabiać lekcję. Gdy skończyłam odłożyłam zeszyty z których zamierzam się wieczorem pouczyć i wstałam od biurka. Położyłam się na łóżku i zaczęłam przeglądać Facebook'a, nic nowego nie znalazłam... Postanowiłam zadzwonić do Ali i jej wszystko opowiedzieć.
*20 min. później*
Gdy skończyłam rozmowę z Al. Umówiłyśmy się u niej więc idę się ubrać. Wybrałam T-shirt z napisem New York, dżinsy w kwiatki i dżinsową kurtkę. Uwielbiam kwiatowe wzory! <3
Zeszłam na dół, pożegnałam się z mamą nałożyłam buty i ruszyłam w stronę przystanku autobusowego. Na autobus czekałam kilka minut, a gdy się pojawił wsiadłam, zapłaciłam za bilet i zajęłam miejsce przy oknie. Ali mieszka po przeciwnej stronie miasta więc czeka mnie 30 min. jazda, tym bardziej, że o tej porze są korki... Wyciągnełam telefon i zaczęłam się nim bawić. Szkoda,że nie wzięłam słuchawek! Posłuchałabym BAM... Po walce samej ze sobą postanowiłam napisać do Chris'a sms'a  ,, Hej! ctm u cb?''. Nie liczę na to,że odpisze ale spróbować zawsze można :) Autobus się zatrzymał a ja wysiadłam. Do domu Alice jest już tylko 5 min., uśmiechnęłam się sama do siebie i ruszyłam w odpowiednim kierunku. Co chwile zerkałam na wyświetlacz telefonu. Na co ja wogóle liczyłam?! Przecież wiadomo,że jest zajęty i nie ma czasu na pisaniu z taką wywłoką jak ja. A nawet jeśli odpisze to co?! I tak na nic więcej nie powinnam liczyć! To mego przystojny licealista, że on niby miałby się mną zainteresować?! śmieszne...Po chwili już byłam pod domem Ali, zadzwoniłam i po chwili w drzwiach stanęła Al. Przywtałyśmy się i ruszyłyśmy do jej pokoju.Pokój jest prześliczny utrzymany w biało- różowych barwach.
Siadłam na łóżko i westchnęłam- napisałam do niego sms'a- popatrzyła się na mnie również siadając na łóżku- Myślisz, że odpisze?- zapytałam. Szczerze mówiąc wątpię w to.
- No nie wiem Vic, zobaczymy- uśmiechnęła się na przymus i zmieniła temat- I co gadałaś z mamą o koncercie?-poprawiła się na łóżku.
- Zamierzam pogadać z nią wieczorem, ale myślę, że mi pozwoli- popatrzyła się na mnie smutno- A ty?- coś czuję, że...
- rozmawiałam, nie pozwoliła... powiedziała, że mam się uczyć a na koncerty będę jeszcze miała czas...- powiedziała smutno.
- może razem z nią porozmawiamy? Ja mogę mamę poprosić aby ją przekonała- powiedziałam, niezbyt przekonująco.
- wątpię aby to coś zmieniło, znasz moją mamę...- westchnęłam.
- Ale spróbować zawsze można- uśmiechnęłam się chytrze
-Jak chcesz to rozegrać?- podniosła jedną brew. Wszystko jej wytłumaczyłam. Nagłe usłyszałam dźwięk przychodzącego sms'a, popatrzyłam na wyświetlacz. -To od Chris'a!- krzynęłam. I weszłam w wiadomości ,, Siema! Nic ciekawego zakuwanie i wg. a ct u cb?''. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom! Odpisał mi! MI! przeciętnej, nic nie znaczącej ósmoklasistce! Rzuciałm się na Al i zaczęłam piszczeć.Ale jestem szczęśliwa!

Jak dobrze pójdzie to pojadę z moją BFF na koncert mojego ulubionego zespołu, a może nawet ich poznam osobiście! Mam jeszcze możliwość zaprzyjaźnienia się z największym ciachem( zaraz po Chals'ie i Leo) jakiego widziałam! Czy to nie cudowne?

środa, 1 lipca 2015

Rozdział 2

 *Vic*

Dwie kolejne lekcje minęły na obgadywaniu Chris'a. Pisałyśmy z Ali do siebie karteczki całą fizykę i chemię.Wyszłyśmy z klasy i ruszyłyśmy w stronę okna, to było nasze ulubione miejsce :) Zaczęłam rozmowę:
-Co dziś będziemy robiły?- popatrzyła się na mnie pytająco. OMG! Jaka ona czasami potrafi być nieogarnięta! Miałam już coś mówić gdy podbiegła do nas Lily. Li jest od Nas o rok starsza. Poznałam ją pół roku temu na Facebook'u. Miałyśmy dużo wspólnego. Uwielbiamy czytać książki, ja wolę melodramaty, ona fantasy ale obie lubimy fanfiction. Długo pisałyśmy ze sobą potem kilka razy się spotkałyśmy. Coś musiało się stać bo jest uśmiechnięta od ucha do ucha. Zaczęła w końcu nam tłumaczyć:
- Nie uwirzycie! Poprostu nie uwierzycie! Sama na początku nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście ale...- zaczęł mówić jak najęta. Westchnęłam poirytowana: Przejdź do setna, bo do końca przerwy nie zdążysz!- popatrzyła się na mnie i zaśmiała się : Mam trzy bilety na koncert BAM!- zaczęła piszczeć i skakać a ja oczywiście razem z nią. Mówiłam już jak kocham Bars and Melody?! Ali odchrząchnęła i rzekła poirytowana: Ogarnijcie się! Ludzie patrzą!- przestałyśmy skakać ale nadal się uśmiechałyśmy jak idiotki. Zapomniałam wspomnieć, Alice nie popiera mojej sympatii do tego zespołu, uważa, że to dziecinne mieć idoli. Ja uważam inaczej no cóż... to jedna z niewielu rzeczy w których się nie zgadzamy.
- Jak nie chcesz Ali z nami  iść to OK! Kogoś innego znajdziemy- powiedziała uśmiechając się serdeczne do Ali, której ewidentnie ten pomysł nie odpowiada.
-Pójść, poszłabym, problem leży w mojej mamie.- Ali skrzywiła się w grymasie i zkrzyżowała ręce.
- To co w takim razie robimy? Koncert jest w naszym mieście na arenie O2! W tą sobotę o 20! Może się zgodzi...- Lily westchnęła. Zabrzmiał dzwonek na lekcje. Lil zaczęła iść w kierunku schodów na koniec jeszcze rzuciła: zgadamy się później!- i pomachała nam. Jej! Ale jestem szczęśliwa! W końcu się coś dzieje! Rozłożyłam ręcę i spojrzałam w sufit wzdychając z zadowolenia.
Ali zaczęła się śmiać, pociągnęła mnie za rekę w stronę klasy psując ten wspaniały moment. Reszta lekcji mineły na dyskusji z Ali o koncercie. Najwyżej pójdziemy bez Alice jak jej mama nie pozwoli. Skończyła się ostatnia lekcja. Pożegnałam się z Al i pobiegłam na przystanek. Cholera! Odjechał! No i jak kurwa mam wrócić?! Siadłam na ławkę. Ktoś mnie szturchną, podniosłam wzrok a nade mną stał Chris, zaczą: skończyłaś już lekcje?- kiwnęłam potwierdzająco głową, nie mogąc nic z  
 siebie wydusić.
-To czemu siedzisz sama?- popatrzyłam się na niego.
- Bo mi autobus uciekł- wyjąkałam, nie odrywając od niego wzroku
- Może cię podwieść?- pokiwałam twierdząco głową, pociągną mnie za rękę pomagając wstać -Gdzie mieszkasz?- zapytał prowadząc mnie w nieznanym kierunku.
- Young St- uśmiechnęłam się niepewnie gdy dotarliśmy do jego samochodu firmy
Aston Martin. WoW!
- Podoba ci się?- zapytał otwierając mi drzwi.- Tata mi kupił na 16 urodziny- uśmiechną się szeroko.Ale on jest śliczny... Mam na myśli samochód, ale Chris też jest śliczny :) Nie wiem kiedy znaleźliśmy się pod moim domem. Miałam wychodzić, gdy złapał mnie za rękę- Zaczekaj! Dasz mi swój numer telefonu?- uśmiechną się promiennie a mnie oniemiało... On chce mój numer telefonu?! Pokiwałam energicznie głową, a on podał mi swój smartfon, wpisałam swój numer i zapisałam w kontaktach jako: Vic Stone, oddałam mu telefon a on się uśmiechną i powiedział : Ładne imię- i znowu się uśmiechną. Jeszcze chwilę patrzyliśmy sobie w oczy i wysiadłam z auta. Cicho mu podziękowałam. Ruszyłam w stronę drzwi i gdy przekroczyłam próg domu od razu skierowałam się do swojego pokoju.Weszłam do środka, rzuciłam się na łóżko i westchnełam z zadowoleniem.

W końcu  zaczyna coś się dziać w moim życiu! Chris i koncert.... Czy może być lepiej? Teoretycznie może ale ja sobie tego nie wyobrażam...

Rozdział 1

*Vic*

Obudził mnie wkurzający dzwonek mojego telefonu. Czy już wspominałam,że nienawidzę tak rano wstawać? Powoli zwlekłam się z łóżka, wyłączyłam budzik i podeszłam do szafy, wybrałam sobie bralet w kwiatki, miętowe vansy, podarte spodnie i kremowy sweterek.

Napisałam do Ali w co się ubieram. Kiedyś wymyśliłam, że będziemy ubierać się podobnie, raz strój wybiera ona raz ja, dziś moja kolej.Poszłam do łazienki, ubrałam się i uczesałam włosy robiąc z nich wysokiego koka. Wykonała poranne czynności i zeszłam do kuchnii gdzie czekała na mnie mama ze śniadaniem. Przywitałam się z mamą i siadłam na krześle smarując kromkę chleba nutellą. Zjadłam śniadanie i pobiegłam na górę po moją torbę, którą wczoraj wieczorem spakowałam. Mój pokój jest dość przeciętny utrzymany w biało- fioletowych kolorach. Lubię go :) Spędzam w nim naprawdę dużo czasu.

Popatrzyłam na zegarek, zaraz będzie autobus! Zbiegłam po schodach i szybkim krokiem ruszyłam w stronę przystanku.Na nim już stało kilka osób. W samą porę! Pojawił się autobus. Weszłam do pojazdu i ruszyliśmy. Po kilku minutach dojechaliśmy na przystanek, na którym wysiadłam. Zerknęłam na zegarek za 5 min. zaczyna się lekcja angielskiego. Cholera! Na szczęście szkoła jest już niedaleko. Zaczęłam biec.Za chwilę byłam już pod bramą szkoły. Przystanęłam na chwilę by złapać tchu, ktoś mnie popchną, wywaliłam się. No kurwa! Chodzić nie umie?! Ktoś mnie chwyta za biodra pomagając wstać, jestem taka wściekła,że od razu zaczynam krzyczeć : Nie umiesz chodzić, kurwa czy co?!- otrzepałam się i w końcu popatrzyłam się na Niego, zamarłam, za chwilę byłam już czerwona jak burak. Zaczą się tłumaczyć: Przepraszam nie chciałem, śpieszę się. Na pewno nic ci nie jest?- popatrzył się na mnie troskliwie swoimi pięknymi paczałkami. Ledwo z siebie wydusiłam, że ,,wszystko ok''. Poklepał mnie po plecach uśmiechną się szeroko i zaraz go nie było. A ja tak stałam nie mogąc uwierzyć w to co się stało. Chris się to mnie odezwał! TAK, TEN Chris! Te ciacho z 1 klasy liceum! och... Moje myśli przerwała moja przyjaciółka Ali: gdzie ty łaziłaś już się lekcja zaczęła! Znowu dostaniemy ochrzan od pani Berton! Chodź!- pociągnęła mnie za rękę i zaczęła biec, zmuszając mnie do tego samego. Za chwilę wpadłyśmy do klasy zdyszane. Oczywiście musiałyśmy jeszcze wysłuchać kazania i dopiero usiadłyśmy w ławce. Na przerwie jej wszystko opowiem,zawsze jej wszystko mówię. Z Alice znamy się praktycznie od zawsze. Poznałyśmy się w przysłowiowej piaskownicy,ponieważ kiedyś mieszkałyśmy niedaleko od siebie, potem się przeprowadziłam. Od zawsze bawiłyśmy się razem na podwórku, razem poszłyśmy do tej samej klasy w szkole podstawowej . Siedziałyśmy razem w ławce i wracałyśmy do domu. Jak widać byłyśmy praktycznie nierozłączne.Alice pełniła rolę mojej siostry, o której zawsze marzyłam, jednak nigdy jej nie miałam.Mimo że spędzamy ze sobą tak dużo czasu nigdy się nie nudzimy. Dlaczego? Mamy bardzo podobne zainteresowania i staramy się razem je rozwijać.Ali (bo tak ją nazywam) ma wspaniały charakter. Jest bardzo spokojna i w zasadzie nigdy nie kłóci się ze mną. Wiem, że zawsze mi pomoże i mogę na nią liczyć. Jej dużym problemem jest to, że nie potrafi łatwo nawiązywać kontaktów z innymi i w takich sytuacjach jest małomówna.Myślę, że mam ogromne szczęście, że mam przyjaciółkę, taką jak Ona. Jest ona dla mnie prawie jak siostra. Mam nadzieję, że nigdy nie będziemy musiały się z nią rozstawać i nasza przyjaźń będzie zawsze tak mocna, jaka jest teraz. Zadzwonił dzwonek, czy ja naprawdę całą lekcję przemyślałam o mojej przyjaźni z Ali? LOL Wzięłam Ali za rękę i pociągełam w stronę okna i zaczęłam opowiadać: Zgadnij na kogo dzisiaj wpadłam! No zgaduj! wiem,że nie zgadniesz! Chris'a! Tak, tego z 1 liceum! - i zaczęłam piszczeć a Ali razem ze mną, skakałyśmy tuląc się do siebie jakbyśmy wygrały coś na loterii! Niby taka błachostka, a tak cieszy...Potem jej opowiedziałam ze szczegółami.
Może moje życie nie jest takie złe? Mam cudowną przyjaciółkę, którą ostatnio zaniedbuje przez swoje urojenia... Ale czas to zmienić! Od dziś Najważniejsza jest moja przyjaciółka z którą zamierzam spędzać każdą wolną chwilę aż będzie miała mnie dość :D

Prolog

*Vic*

Żyję w monotonii. Każdy dzień mojego życia wygląda podobnie: wstać,ubrać się,zjeść śniadanie, pójść do szkoły, na przerwie zamienić kilka słów z Ali, posłuchać ględzenia nauczycieli, wrócić ze szkoły, zjeść obiad, odrobić lekcje, posłuchać muzyki, pójść spać. Jak zdarzy się coś więcej to jestem uradowana. Mam dość takiego nudnego życia. A kto by nie miał? Za dwa miesiące wakacje, Jej! jeszcze większe nudy! Czy moje życie już zawsze będzie tak wyglądać?

wtorek, 30 czerwca 2015

Bohaterowie :*

Victoria Stone (15l.)


Alice Mendler (15l.)



Lily Morgan (16l.)

Isabelle Tisdale (16l.)
  
 Christopher Johnson (16l.)

 Charlie Lenehan (16l.)

 leondre devries (15l.)

Gloria Stone (45l.) mama Vic 
Irma  Mendler (43l.) mama Ali
                                                      Anna Morgan (40l.) mama Lily
  
Jamie Stone (20l.) i Rosie Mendler (18l.) 
brat Vic i siostra Al