Dzisiaj spało mi się dobrze. Obudziłam się o 8.30, czyli tak jak w każdą sobotę. Ale się cieszę! Wieczorem koncert BAM, nawet dzisiaj mi się śnili! Napisałam do dziewczyn abyśmy spotkały się o 10 pod centrum handlowy na zakupy :) Podeszłam do szafy i wybrałam luźne dresy i krótką bluzkę.
Napisałam do Al esa aby ubrała się sportowo. Wykonałam poranne czynności i zeszłam na dół gdzie czekała na mnie mama ze śniadaniem, podeszłam do niej i się przytuliłam szepcząc cicho ,,dziękuję!Jesteś najlepsza'' Mama uśmiechnęła się:
- W następny weekend przyjeżdża tato z Jamie'm - uśmiechnęła się promiennie. -Bardzo się cieszę, już 2 miesiące ich nie widziałam.- również się uśmiechnęłam. Tata wyjechał z moim bratem do USA, tata do pracy a Jamie na studia. Tęsknię już trochę za nimi...Siadłam przy stole i zaczęłam jeść śniadanie. Gdy skończyłam pożegnałam się z mamą, napisałam esa do Chris'a, wzięłam plecak i wyszłam z domu. Pod centrum byłam o 9.43, idealnie :) Wyjęłam telefon i zaczęłam się nim bawić. Po chwili ktoś do mnie dołączył szturchając mnie w ramie. Chris. Zaczą pewnie siebie:
-Siema- uśmiechną się szeroko- Jak leci?- puścił mi oczko.
- Hej- uśmiechnęłam się- Sorki nie mam czasu na pogaduchy, bo jak już ci wspominałam idę z dziewczynami na zakupy... Masz To?
- Yhy,może zejdźmy z widoku hmm.?- powiedział wesoło i pociągną mnie za rękę w stronę parku, który był nie daleko, stanęliśmy pod drzewem.- Daj plecak. Ja ci to włoże do plecaka, a ty w tym czasie zasłoń mnie, okay?- pokiwałam twierdząco głową i zrobiłam to o co mnie poprosił. Zobaczyłam jak w moją stronę zaczęła iść jakaś ruda dziewczyna. Lily! O cholera! Ona nie może go zobaczyć! -Hejj- rzuciła się na mnie radośnie- Czemu tu stoisz miałaś czekać pod centrum- już miałam jej coś mówić, gdy zauważyłam Chrisa obok mnie. No to mamy niezręczną sytuację...
- Ooo...Hej Lily, nie wiedziałem że się przyjaźnisz z Vic- uśmiechną się szeroko. No i będę musiała jej wszystko wytłumaczyć...
- Yh... No tak już z pół roku- powiedziała dumnie- A wy jak się poznaliście? Bo nie widziałam was wcześniej...- Ygh! Ona i ta jej ciekawość! No nie i Al tu brakowało! Blondi podbiegła do Nas i się przywitała. - no to ja już pójdę. Miłych zakupów dziewczyny, tylko nie wydajcie wszystkich kieszonkowych!- rzucił żegnając się z nami. Podszedł do mnie i mnie przytulił...LOL?! Uśmiechnęłam się tylko nieśmiało a on znikną za drzewami.- O co tu chodzi?!- w końcu powiedziała poirytowana Alice.
Dopiero teraz zauważyłam, jak Al świetnie wygląda. Miała na sobie sweet szorty i luźną różową bluzkę. Wyglądała ślicznie! Lily również była ubrana sportowo,chyba Al do niej napisała :) Ślicznie wyglądają jak zawsze. A jak ta ofiara losu... No cóż.Na mojej twarzy pojawił się grymas. -Czemu rozmawiałaś z Chrisem?!- warknęła Ali, która była zła na mnie, że nic nie odpowiadam. Powiedzieć jej? Westchnęłam zrezygnowana.
- Chodźcie usiądziemy na trawie i wam wszystko wyjaśnie- pociągnęłam Al za rękę bo zapewne by się nie ruszyła, usiadłyśmy a ja zaczęłam Lily opowiadać o Chrisie, bo jej o nim nie mówiłam. - No rozumiem, ale po co się z nim dzisiaj spotkałaś?- zapytała Lily
-Yyy...Bo wiecie...- nie wiedziałam jak zacząć- Pomyślałam,że może wy też byście chciały spróbować i załatwił nam dwie działki koki...- popatrzyłam się niepewnie na dziewczyny, Lily wyraz twarzy wyrażał zdziwienie i przerażenie, a Al nic...Była zawiedziona mną?-Miał jeszcze wziąść jakiś alkohol ale nie mam pojęcia w końcu co...Raz się żyje nie? Spróbować zawsze można, nie? Jak nam się nie spodoba to nie będziemy więcej brać i już- uśmiechnęłam się, ale nadal ich nie przekonałam- No dziewczyny! Zabawmy się! Żebyśmy potem nie żałowały,że nigdy nie spróbowałyśmy!- Krzyknęłam- No chodźcie tu do mnie- i się przytuliłyśmy, chyba je przekonałam, Uff.! Zajrzałyśmy ciekawe do mojego plecaka. Były tam dwie małe saszetki z białym proszkiem i...Tequila?! Wszystkie zrobiłyśmy takie ,,Wohohł!''! Zaczęłam się śmiać a dziewczyny razem ze mną, gdy przestałyśmy się śmiać wstałyśmy i ruszyłyśmy do centrum. Przez cały czas się śmiałyśmy w wygłupialiśmy, przebierałyśmy się i wg. Czy już wspominałam, że je uwielbiam i ze moje życie bez nich by nie miało sensu??! <3 Po zakupach poszłyśmy coś zjeść. Jest już po 14. WOW! Siadłyśmy przy pusty stoliku, opadając z sił na krzesła dalej się głupawo uśmiechając. Zamówiłyśmy sobie po coli i Wielką pizzę! Gdy już tak siedzę to napiszę do Chris'a ,, Hej! Sorry,że tak dziwnie wyszło ale nie mówiłam im o Tym. A tak wg. to dzięki. Ile jesteśmy ci winne? ;)'' Gdy skończyłam pisać sms'a spotkałam się z zaciekawionymi spojrzeniami dziewczyn- No co??- rzekłam wesoło, One sie tylko zaśmiały i wróciły do tego co robiły przedtem. Woho! Ale się najadłam, ruszać się nie mogę! Ustaliłyśmy, że ubieramy się w Paski. O 16. mamy się spotkać u Lily. Pożegnałam się z dziewczynami i ruszyłam w stronę domu. Gdy wróciłam zastałam mamę krzątającą się po kuchnii więc się przywitałam i powiedziałam, że o 16 jadę do Lil. Poszłam na górę, wzięłam z szafy moją najlepszą bieliznę i poszłam do łazienki wziąść gorący prysznic. Ubrałam się,wysuszyłam włosy, umyłam zęby i wyszłam z łazienki biorąc ze sobą potrzebne mi kosmetyki i lakiery. Stanęłam przed szafą wyjełam wybrane prze ze mnie rzeczy i wszystko schowałam do torby. Przełożyłam alkohol i narkotyki po czym się ubrałam w to co miałam wcześniej. Chyba wszystko... Pieniądze! Podeszłam do mojego schowka i wyjęłam 20 funtów, które powinny mi wystarczyć :) Zeszłam na dół i pożegnałam się z mamą. Pod domem Lil byłam o 15.58 :D Zapukałam, drzwi otworzyła Li, która zaprowadziła mnie do jej pokoju...WOW! Jest śliczny, poprostu brak słów! Od razu widać,
Od razu widać,że Lily nie należy do tych biedny :) Usiadłam na łóżku nadal rozglądając się po pokoju. Poczułam wibracje telefonu. Dostałam sms'a od Chris'a ,,Nic nie jesteście mi winne :) Naprawde! Gdybyście wiedziały ile to kosztowało...Ale nie przejmuj się, wiesz,że ja mam kasy jak lodu :D Jak bardzo ci zależy to kiedyś mi się odwdzięczysz ale w inny sposób ;)'' No coment. Do pokoju weszła Al. Więc zaczęłyśmy się stroić :)Ale nie mogę się doczekać!!! <33



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz