środa, 8 lipca 2015

rozdział 6

*Ali*
Gdzie ona jest?! Przyszłyśmy z mamą na kolację a jej  nie ma! Jej mama ciepło nas przywitała i zaprosiła do kuchnii, którą doskonale znam kremowe ściany i meble z ciemnego drewna.
Mała ale przytulna. Usiadłyśmy przy stole który był już nakryty. Nagle do kuchni wparowała Vic, od razu zauważyłam,że coś z nią nie tak...
-Dobrze,że już jesteś- uśmiechnęła się jej mama- idź się przebierz bo zaraz podaję kolację- Vic pokiwała głową i chwiejnym krokiem ruszyła do swojego pokoju, pobiegłam za nią.
-Gdzie ty byłaś?!- krzyknęłam gdy przekroczyliśmy próg jej pokoju.- Nie mów,że z Chrisem!- oburzyłam się.
- No i co jakiś problem?- skrzyżowała ręce na piersi. To nie w jej stylu, nigdy się tak nie zachowywała w stosunku do mnie...
- Czy ty coś brałaś Victoria?!- spytał z lekkim zdziwieniem, pokiwała z zadowoleniem głową.- Wagary, narkotyki... Nie uważasz,że to przesada?- opadłam na łóżko z bezsilności i smutku. Byłam zawiedziona...Myślałam,że Victoria jest rozważna...
 *Vic*
 -Ojeju! spróbowałam narkotyków i już wielki ambaras! Po to się żyje aby próbować!Nigdy się nie zrozumie jeśli się nie spróbuje!-usiadłam obok Al- no nie wkurzaj mi się tu!- przytuliłam się do niej, Wiem,że nie chodzi jej o sam fakt ich wzięcia tylko o to,że zrobiłam to bez niej a zawsze robimy wszystko razem.- No przepraszam...Nigdy więcej nic bez ciebie nie zrobię!- pocałowałam ją w policzek i mocniej przytuliłam, ona się tylko słodko zaśmiała. Czyli miałam rację :) Wstałam i ruszyłam do łazienki popsykać się perfumami bo pewnie nieźle ode mnie capi marychą. Gdy zeszłam na dół Ali już siedziała przy stole jedząc frytki z gyrosem i sosem czosnkowym. Pychotka! Usiadłam obok mamy i wsłuchałam się w pogawędkę naszych mam jedząc przy tym kolację.W końcu mama zaczęła temat: - Bardzo się cieszę,że nasze córki się przyjaźnią. W dzisiejszych czasach ciężko znaleść dziewczynki które byłyby ze sobą tak zżyte jak Vic i Ali- uśmiechnęła się do nas promiennie- Vic jest zachwycona koncertem na który się wybierają.-gdy zobaczyła minę Ali mamy dodała- Ja osobiście się trochę wahałam nad puszczaniem Vic, ale ufam jej i myślę,że powinna się wyszaleć puki ma czas, bo potem trzeba będzie spoważnieć i wziąść się za naukę, ale teraz dziewczynki mogą sobie pozwolić na takie rzeczy. A pani jak uważa?- Ali mamę zatkało, nie wiedziała jak ma się wykręcić i powiedzieć,że Al nie idzie. I oto Nam chodziło! Podrapała się nerwowo po karku - Tak, tak ma pani rację dziewczynki są młode i powinny się wyszaleć ale nauka też jest bardzo ważna!- moja mama pokiwała głową i zaczęły dyskusję. Jej! Zgodziła się! Przytuliłam się do Ali, szybko zjadłyśmy i pobiegłyśmy do pokoju.W przejściu już zaczęłyśmy się tulić, rzuciłyśmy się na łóżko a Al zaczęła mnie łaskotać, zaczęłam piszczeć się śmiać równocześnie
-To teraz jak na przesłuchaniu...Co pani Victorio, pani wyprawiała z Chris'em?- zaśmiała się przestając mnie łaskotać. Opowiedziałam jej wszytko od początku zaczynając od akcji tego zboczeńca, po słowa Belli. Ali mnie wysłuchała i jedynie co od niej usłyszałam to ,,WOW''. Gdy oprzytomniała stwierdziła,że lepiej się trzymać od Chris'a z daleka. Postanowiłam jej nie wspominać o tym, że na koncert wezmę narkotyki. Zrobiłyśmy jeszcze sobie selfie i Ali zeszła na dół by z mamą wrócić do domu.
Gdy się już umyłam i przebrałam napisałam sms'a do Chris'a ,, Spotkajmy się jutro przed centrum handlowym o 9.45. Ok?'' Położyłam się na łóżko a po chwili przyszła odpowieć, pisaliśmy potem ze sobą jeszcze pół godziny.

Może Al ma rację... Lepiej się trzymać od niego z daleka...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz