*Vic*
Leżałam tak na łóżku jeszcze z pół godziny po czy wstałam, przeprałam się w luźny podkoszulek i krótkie spodenki.Po czym ruszyłam w stronę kuchni gdzie czekała na mnie mama z obiadem. Przytuliłam ją na powitanie i usiadłam przy stole. Uwielbiam mamy kuchnię!Gotuje świetnie! Dzisiaj były pierogi ze szpinakiem i serem żółtym. Pyszotka...^-^ Po zjedzonym posiłku podziękowałam mamie za obiad i pocałowałam w policzek. Pobiegłam na górę do swojego pokoju. Gdzie zaczęłam wyciągać zeszyty z torby i odrabiać lekcję. Gdy skończyłam odłożyłam zeszyty z których zamierzam się wieczorem pouczyć i wstałam od biurka. Położyłam się na łóżku i zaczęłam przeglądać Facebook'a, nic nowego nie znalazłam... Postanowiłam zadzwonić do Ali i jej wszystko opowiedzieć.
*20 min. później*
Gdy skończyłam rozmowę z Al. Umówiłyśmy się u niej więc idę się ubrać. Wybrałam T-shirt z napisem New York, dżinsy w kwiatki i dżinsową kurtkę. Uwielbiam kwiatowe wzory! <3
Zeszłam na dół, pożegnałam się z mamą nałożyłam buty i ruszyłam w stronę przystanku autobusowego. Na autobus czekałam kilka minut, a gdy się pojawił wsiadłam, zapłaciłam za bilet i zajęłam miejsce przy oknie. Ali mieszka po przeciwnej stronie miasta więc czeka mnie 30 min. jazda, tym bardziej, że o tej porze są korki... Wyciągnełam telefon i zaczęłam się nim bawić. Szkoda,że nie wzięłam słuchawek! Posłuchałabym BAM... Po walce samej ze sobą postanowiłam napisać do Chris'a sms'a ,, Hej! ctm u cb?''. Nie liczę na to,że odpisze ale spróbować zawsze można :) Autobus się zatrzymał a ja wysiadłam. Do domu Alice jest już tylko 5 min., uśmiechnęłam się sama do siebie i ruszyłam w odpowiednim kierunku. Co chwile zerkałam na wyświetlacz telefonu. Na co ja wogóle liczyłam?! Przecież wiadomo,że jest zajęty i nie ma czasu na pisaniu z taką wywłoką jak ja. A nawet jeśli odpisze to co?! I tak na nic więcej nie powinnam liczyć! To mego przystojny licealista, że on niby miałby się mną zainteresować?! śmieszne...Po chwili już byłam pod domem Ali, zadzwoniłam i po chwili w drzwiach stanęła Al. Przywtałyśmy się i ruszyłyśmy do jej pokoju.Pokój jest prześliczny utrzymany w biało- różowych barwach.
Siadłam na łóżko i westchnęłam- napisałam do niego sms'a- popatrzyła się na mnie również siadając na łóżku- Myślisz, że odpisze?- zapytałam. Szczerze mówiąc wątpię w to.
- No nie wiem Vic, zobaczymy- uśmiechnęła się na przymus i zmieniła temat- I co gadałaś z mamą o koncercie?-poprawiła się na łóżku.
- Zamierzam pogadać z nią wieczorem, ale myślę, że mi pozwoli- popatrzyła się na mnie smutno- A ty?- coś czuję, że...
- rozmawiałam, nie pozwoliła... powiedziała, że mam się uczyć a na koncerty będę jeszcze miała czas...- powiedziała smutno.
- może razem z nią porozmawiamy? Ja mogę mamę poprosić aby ją przekonała- powiedziałam, niezbyt przekonująco.
- wątpię aby to coś zmieniło, znasz moją mamę...- westchnęłam.
- Ale spróbować zawsze można- uśmiechnęłam się chytrze
-Jak chcesz to rozegrać?- podniosła jedną brew. Wszystko jej wytłumaczyłam. Nagłe usłyszałam dźwięk przychodzącego sms'a, popatrzyłam na wyświetlacz. -To od Chris'a!- krzynęłam. I weszłam w wiadomości ,, Siema! Nic ciekawego zakuwanie i wg. a ct u cb?''. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom! Odpisał mi! MI! przeciętnej, nic nie znaczącej ósmoklasistce! Rzuciałm się na Al i zaczęłam piszczeć.Ale jestem szczęśliwa!
Jak dobrze pójdzie to pojadę z moją BFF na koncert mojego ulubionego zespołu, a może nawet ich poznam osobiście! Mam jeszcze możliwość zaprzyjaźnienia się z największym ciachem( zaraz po Chals'ie i Leo) jakiego widziałam! Czy to nie cudowne?


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz