Dwie kolejne lekcje minęły na obgadywaniu Chris'a. Pisałyśmy z Ali do siebie karteczki całą fizykę i chemię.Wyszłyśmy z klasy i ruszyłyśmy w stronę okna, to było nasze ulubione miejsce :) Zaczęłam rozmowę:
-Co dziś będziemy robiły?- popatrzyła się na mnie pytająco. OMG! Jaka ona czasami potrafi być nieogarnięta! Miałam już coś mówić gdy podbiegła do nas Lily. Li jest od Nas o rok starsza. Poznałam ją pół roku temu na Facebook'u. Miałyśmy dużo wspólnego. Uwielbiamy czytać książki, ja wolę melodramaty, ona fantasy ale obie lubimy fanfiction. Długo pisałyśmy ze sobą potem kilka razy się spotkałyśmy. Coś musiało się stać bo jest uśmiechnięta od ucha do ucha. Zaczęła w końcu nam tłumaczyć:
- Nie uwirzycie! Poprostu nie uwierzycie! Sama na początku nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście ale...- zaczęł mówić jak najęta. Westchnęłam poirytowana: Przejdź do setna, bo do końca przerwy nie zdążysz!- popatrzyła się na mnie i zaśmiała się : Mam trzy bilety na koncert BAM!- zaczęła piszczeć i skakać a ja oczywiście razem z nią. Mówiłam już jak kocham Bars and Melody?! Ali odchrząchnęła i rzekła poirytowana: Ogarnijcie się! Ludzie patrzą!- przestałyśmy skakać ale nadal się uśmiechałyśmy jak idiotki. Zapomniałam wspomnieć, Alice nie popiera mojej sympatii do tego zespołu, uważa, że to dziecinne mieć idoli. Ja uważam inaczej no cóż... to jedna z niewielu rzeczy w których się nie zgadzamy.
- Jak nie chcesz Ali z nami iść to OK! Kogoś innego znajdziemy- powiedziała uśmiechając się serdeczne do Ali, której ewidentnie ten pomysł nie odpowiada.
-Pójść, poszłabym, problem leży w mojej mamie.- Ali skrzywiła się w grymasie i zkrzyżowała ręce.
- To co w takim razie robimy? Koncert jest w naszym mieście na arenie O2! W tą sobotę o 20! Może się zgodzi...- Lily westchnęła. Zabrzmiał dzwonek na lekcje. Lil zaczęła iść w kierunku schodów na koniec jeszcze rzuciła: zgadamy się później!- i pomachała nam. Jej! Ale jestem szczęśliwa! W końcu się coś dzieje! Rozłożyłam ręcę i spojrzałam w sufit wzdychając z zadowolenia.
Ali zaczęła się śmiać, pociągnęła mnie za rekę w stronę klasy psując ten wspaniały moment. Reszta lekcji mineły na dyskusji z Ali o koncercie. Najwyżej pójdziemy bez Alice jak jej mama nie pozwoli. Skończyła się ostatnia lekcja. Pożegnałam się z Al i pobiegłam na przystanek. Cholera! Odjechał! No i jak kurwa mam wrócić?! Siadłam na ławkę. Ktoś mnie szturchną, podniosłam wzrok a nade mną stał Chris, zaczą: skończyłaś już lekcje?- kiwnęłam potwierdzająco głową, nie mogąc nic z siebie wydusić.
-To czemu siedzisz sama?- popatrzyłam się na niego.
- Bo mi autobus uciekł- wyjąkałam, nie odrywając od niego wzroku
- Może cię podwieść?- pokiwałam twierdząco głową, pociągną mnie za rękę pomagając wstać -Gdzie mieszkasz?- zapytał prowadząc mnie w nieznanym kierunku.
- Young St- uśmiechnęłam się niepewnie gdy dotarliśmy do jego samochodu firmy
Aston Martin. WoW!
- Podoba ci się?- zapytał otwierając mi drzwi.- Tata mi kupił na 16 urodziny- uśmiechną się szeroko.Ale on jest śliczny... Mam na myśli samochód, ale Chris też jest śliczny :) Nie wiem kiedy znaleźliśmy się pod moim domem. Miałam wychodzić, gdy złapał mnie za rękę- Zaczekaj! Dasz mi swój numer telefonu?- uśmiechną się promiennie a mnie oniemiało... On chce mój numer telefonu?! Pokiwałam energicznie głową, a on podał mi swój smartfon, wpisałam swój numer i zapisałam w kontaktach jako: Vic Stone, oddałam mu telefon a on się uśmiechną i powiedział : Ładne imię- i znowu się uśmiechną. Jeszcze chwilę patrzyliśmy sobie w oczy i wysiadłam z auta. Cicho mu podziękowałam. Ruszyłam w stronę drzwi i gdy przekroczyłam próg domu od razu skierowałam się do swojego pokoju.Weszłam do środka, rzuciłam się na łóżko i westchnełam z zadowoleniem.
W końcu zaczyna coś się dziać w moim życiu! Chris i koncert.... Czy może być lepiej? Teoretycznie może ale ja sobie tego nie wyobrażam...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz