wtorek, 7 lipca 2015

Rozdział 5

*Vic*

Czemu ja w ogóle zaczęłam płakać?! Czemu ja jestem taka słaba?! Szybko oprzytomniałam gdy zrozumiałam, że się do niego przykleiłam i moczę mu bluzkę.W jego ramionach czuję się bezpiecznie, a jego perfumy naprawdę mi się podobają, ale... Odskoczyłam od niego wycierając sobie łzy rękawem. - Wszystko w porządku?- zapytał z troską w głosie.
- Tak, wszystko okay- powiedziałam niepewnie. Spojrzałam na telefon, za 15min. będzie dzwonek, a ja wyglądam pewnie jak potwór.- Po co chciałeś się spotkać?- zapytałam
- Chciałem cię znowu zobaczyć i porozmawiać- uśmiechną się szeroko. On ma taki piękny uśmiech... aż kolana miękną.Westchnęłam cicho i lekko się zarumieniłam.
-muszę poprawić sobie makijaż.Zaczekasz na mnie? to potem jeszcze pogadamy, ok?- uśmiechnęłam się lekko przechylając głowę. Pokiwał głową, uśmiechną się szeroko i usiadł na pobliską ławkę. A ja ruszyłam w stronę najbliższej łazienki. Wyciągnęłam z torebki kosmetyczkę, którą zawsze noszę przy sobie. Wyglądam okropnie! Naprawdę szanuję i podziwiam go za to,że powstrzymał się od śmiechu. Włosy mam we wszystkie strony, a tusz jest na całej mojej twarzy! Szybko poprawiłam wszystkie niedoskonałości, schowałam kosmetyczkę i ruszyłam w kierunku z którego przyszłam. Chris siedział na ławce bawiąc się swoim telefonem.Siadłam koło niego, nic. Odchrząknęłam znacząco, popatrzył się na mnie i uśmiechną. Zadzwonił dzwonek. Cholera! Chciałam już wstawać, gdy złapał mnie za rękę- Gdzie idziesz?- zapytał rozbawiony. A gdzie się idzie po dzwonku?! -No chyba na lekcje, nie?- zapytałam retorycznie. Zaśmiał się jakby w tym co powiedziałam było coś śmiesznego. Złapał mnie za rękę i pociągną w stronę wyjścia.-Co robisz?!- zapytałam juz lekko zdenerwowana
-Mieliśmy porozmawiać, prawda? A tutaj nie możemy zostać, bo mogą nas przyłapać- oświadczył. Że co?! Mam iść na wagary??! Nigdy nie byłam na wagarach!! Gdy zobaczył moją minę zapytał - Nigdy nie byłaś na wagarach?- pokręciłam głową. Mineliśmy już bramę szkoły. - Gdzie idziemy?- zapytałam zaciekawiona.Skręciliśmy w prawo.Dopiero zauważyłam,że cały ten czas trzymał mnie za rękę. - To Nasza, moja i moich znajomych miejscówka, gdzie chodzimy na wagary.- popatrzył się na mnie i szeroko uśmiechną. No to ładnie... Napisałam sms'a do Ali : Powiedz, że się źle poczułam i wróciłam do domu. Dzięki!. Zaczęliśmy wchodzić... Po most?! WTF?! Koło ściany stała kanapa.
Całe szczęście nikogo z jego znajomych nie było... Niepewnie siadłam na kanapę koło Chris'a.- To... o czym chciałeś pogadać?- popatrzyłam się na niego.On tylko wzruszył ramionami i schylił się do swojej torby z której wyciągną... skręta??! On coraz bardziej mnie zaskakuje. Zapalił jointa i zaciągną się... Popatrzyłam się na niego zaskoczona a zarazem przerażona, gdy zobaczył moją minę spytał 
- Chcesz? potrafi odprężyć. spróbuj- podsuną w moją stronę, a ja się chwilę wahałam...A pierdole, raz się żyje! Wzięłam od niego jointa i się nim zaciągnęłam. Wohoho! Zaczęłam kaszlać a za chwilę się śmiać, oddalam mu marihuanę i dalej się śmiałam. Ale z czego?! Nigdy tego nie zrozumiesz jeśli nie spróbujesz...Zaczęliśmy gadać jakieś bez sensowne rzeczy, w między czasie paląc towar. - Kiedy to przestanie działać? Bo muszę się spotkać z przyjaciółką na kolacji.- zapytałam przez śmiech.  Popatrzył się na mnie z udawanym przerażeniem - To ty jesteś lezbijką?- zaczą się śmiać.
- Coo? Nie! To po co bym tu z tobą siedziała, gdybym już mogła być z ,,moja ukochaną- zaczęłam się śmiać, ale zaraz zrozumiałam co palnęłam. Mimo działania marihuany, zaczerwieniłam się, OMG!!! Co ja zrobiłam?!  On nadal się śmiał, całe szczęście! Postanowiłam zmienić temat- A z kąt wziąłeś?- popatrzyłam się na niego.
- A co? Chciałabyś jeszcze?- póścił do mnie oczko.Pokiwałam potwierdzająco głową.
-Ale też marihuany czy czegoś innego?- przestał się śmiać i spoważniał.
- Yh. no nie wiem... a co polecasz?- zaśmiałam się.
- to może kokainę? Wciąga się ją nosem. ile ci potrzeba? działkę? dwie?- popatrzył się na mnie a ja nie wiem co odpowiedzieć...
- yyy... no nie wiem...bo chce je wziąść (narkotyki) na koncert dać spróbować przyjaciółkom aby się lepiej bawić, więc nie wiem ile nam tego trzeba, nie znam się- uśmiechnęłam się niewinnie.
- Okay to załatwione, dwie działki wam wystarczą- uśmiechną się szeroko- Coś jeszcze byś chciała? jakiś alkohol?- puścił mi oczko. 
-  Yhy. tylko nie wiem co... coś nie za mocnego ale żeby dało kopa- zaśmiałam się. To poszalejemy z dziewczynami! nie mogę się doczekać! 
Usłyszałam kroki, za nami pojawiła się blondynka.Można stwierdzić,że to taki typowy plastik.Mocny makijaż, wysokie szpilki i niewyparzony język...
- Co ona tu robi?!- warknęła w stronę Chris'a. Popatrzyłam się speszona na Chris'a- Wyluzuj Bella! - rzekł wesoło. Poczułam się tu niechciana. Wstałam niepewnie i szepnęłam cicho w stronę Chris'a - To ja już pójdę, zgadamy się później- i się odwróciłam ruszając w drogę powrotną. 

Oddalając się usłyszałam tylko ,,Czy zamierzasz tu przyprowadzać każdą zabawkę, którą zamierzasz zaliczyć?! Pamiętaj,że...'' więcej nie usłyszałam... Trochę mi się przykro zrobiło,że jestem jego ,,zabawką'' i wychodzi na to, że nie pierwszą! Ale może to nieprawda? YGH! Kogo ja próbuje oszukać?...

1 komentarz:

  1. Super rozdział! A z tego Chrisa to taki wkurzający typ... :P
    Fajnie piszesz, ale radzę Ci jeszcze trochę poćwiczyć, ale zapewne to Twój pierwszy blog, tak?
    Jeśli pierwszy to i tak bardzo dobrze piszesz. Świetnie wykreowane postacie i komentuje już od 1 rozdziału. Podoba mi się postać Lily i ze zniecierpliwieniem czekam na rozdział z nią.
    Daję 9/10

    OdpowiedzUsuń